Sympatyczny Pan Żul

Warszawa. Wrzesień w pełni. Trzydzieści stopni, powietrze gęste i lepkie od słońca. Jadę z punktu A do punktu B, w małym sklepie kupuję kawałek arbuza i jeżyny. Idę na przystanek autobusu 190. Mijam panią, która próbuje mnie namówić do life sponsoringu. Grzecznie dziękuję i siadam na plastikowej ławce. Ona, zupełnie niewzruszona odmową, pochyla się nad...

Read More